2007-04-09

Ze snu

.

Wstanę któregoś dnia rano i powiem:
Nigdy Cię nie było.
Przyśniłaś mi się, niechcący.
Ten wyśniony o świcie sen był niewłaściwy.

Odejdź ode mnie na zawsze, jeśli możesz pojawiać się tylko w snach.
Nie sprawiaj, bym czekał na Ciebie.
Nie jesteś tą, która dzieli mój los.
Przychodzisz na parę chwil; nie wracasz miesiącami.
Dokąd odchodzisz?

*

Noc, księżyc, ramiona.

2:05 - otwieram oczy i błądzę wzrokiem po ścianach.
Na suficie leniwie przesuwa się światło samochodu przejeżdżającego w oddali.

Rzeźbię Cię myślami. Cień zatrzymuje się. Dostrzegam zarys Twojej postaci. Księżyc wygładza Twoje ramiona. Rodzisz się w ciszy, choć zapragniesz świata słów. Nie potrafisz jeszcze ze mną rozmawiać.

Jesteś morską falą kołyszącą mój sen. Światłem latarni oświetlającym brzeg mojej twarzy. Morską nimfą ratującą mnie ze słonej topieli.

Idziesz w moją stronę.

.