2008-10-10

Diamentowe naszyjniki

.

Tysiące kropelek osiadającej rosy z porannych, ciepłych mgieł... jak diamentowe naszyjniki, roztapiane ciepłymi promieniami słońca...






.

2008-09-24

I choć zgasną....

.


Przygasnąć mogą moje oczy, lecz pozostaną we mnie chwile widziane w pastelach; błękity sklepień i czerwienie słów, zieleń wyznaczająca puls życia. Sól na ustach i ziarnka piasku pod powiekami. Tekstury miejsc i płaszczyzny doznań. Rozkołysany dzwon w pustej świątyni.

Przygasnąć mogą moje oczy, źrenice przerwą strumień światła. Od wewnątrz zajaśnieję, rozkwitną we mnie wrzosy...

Przystanę, by wsłuchać się w czysty dźwięk kryształów stłuczonej duszy.

.

2008-09-13

Spędźmy ten wieczór razem...

.

Spędźmy ten wieczór razem. Posłuchajmy muzyki. Mojej, która może stać się Twoją.
Podczas wznoszenia się, podczas medytacji, podczas zachwytu nad życiem...

Unieś się, unieś się ze mną...

---

Royksopp - What Else Is There?



---------------------

Emiliana Torrini - To Be Free



---------------------

Zero 7 - In The Waiting Line



---------------------

Gotye - Hearts A Mess (from Australia Day Live 2008)



---------------------

Enigma- La puerta del cielo



---------------------

Brendan Perry - Utopia



---------------------

Clint Mansell - Together, We Will Live Forever



---------------------

Winona - The White Room




....

.

2008-09-07

Kwiat Światła

.


(...)



To Kwiat czyniący Światło w mrokach duszy,
Pachnący Życiem.

Rozkwitający w Czasie, w którym docenia się jego piękno.

Te wszystkie drogi, którymi pokonujemy świat i jego chaos, widoczne ślady przemijania, bruzdy zmarszczek, zapominane słowa, objęte klamrą przyrzeczenia, spięte ze sobą kalendarze wyznaczające oczekiwanie na kolejny dzień, bycie
tu i teraz zamiast tam i teraz, umieranie i powstawanie z martwych, rzeźbienie milczących posągów opowiadających życie zawieszoną dłonią, natykanie na delikatną nić kosztownych kamieni, rozsupływanie snów, rozpraszanie widm przeszłości...

Czas - szachownica ciszy i słów. Bezbarwne pionki, skoczek grożący gardą, wieża zamieniająca się miejscem z królem. Przekątne myśli, sytuacje patowe, poddanie pionków w obronie hetmana. Pochopnie wykonany ruch prowadzi do przegranej. Zawsze możesz się poddać. Nie próbować, przewidzieć skutki.

Kwiat Światła,
Spójrz jak jaśnieje w mroku.

Kto zapalił to Światło? Skąd Ono pochodzi? A jeśli zgaśnie, to dokąd odejdzie?

Opuszki palców, zielenie i fiolety. Tiule przejrzyste i zwiewne.
Lapis, amaryt, rubin i agat.

I perła, w Kwiecie Światła, w koronie.


.

2008-09-02

Baraka albo Błogosławieństwo

.

{film}



Chaos świata wduszony w muzykę duszy.

I płomienie. Palące się szyby. Spopielone katedry. Woda. Cząstki świata. Ogień.

Jest ponadczasowy spokój w tym filmie, mimo niepokojących zdjęć. Płynięcie brzegiem cierpienia poprzez kolczaste druty obozów koncentracyjnych. Wspinanie się na najpiękniejsze góry świata.

I milczenie.

Milczenie spojrzeń powielanych kolejnymi wcieleniami i niewymowność ust, układających się w księżyce zachwytu, zadziwienia, strachu i religijnego uniesienia.

Niepojęta i jakże bliska człowiekowi jest jego dusza.

To nieprawda, że Boga nie ma. Nie trzeba nazywać Go, przyozdabiać kwiatami słów spalanych na dymiącym stosie. Nie sposób Go nazwać w jakimkolwiek języku. Można unieść wzrok w Jego stronę. Uczuć obecności, wbrew myślom pleniącym się w uczuciu pogardy i zwątpienia.


Baraka.

Wznieś się w kierunku słońca zaćmionego księżycem. Wznieś się mimo świadomości, że Twój lot stłumi grawitacja. Zapal krzywą świeczkę, choćby jej płomień miał zaraz zdmuchnąć wiatr.

Jest ponadczas, który nas łączy. Mijany obojętnie przez naszych bliskich.
Są słowa obracające się w karmę naszych dusz.

I gesty, bez których nie powstałoby życie.


...

Zawirowania

.

.
Świat usuwa się spod moich stóp, kpią i wyszydzają ostrokrzewy dusz.
Jęczy światło, tętni skroń, zgrzyta marmur.
Z nieba spadnie granitowy deszcz.

Nie usłuchałeś moich słów.
Drwiłeś: 'To wiatr zawodzi w gałęziach bezlistnych drzew...'

.

2008-09-01

Anioł Pustyni

.


.

Anioł Pustyni



Mam w sobie epoki odległe,
Losy spisane na pergaminie,
Pustynny piasek w skrzydłach
I hostie pocięte mieczem

Walczyłem z demonami,
Karmiłem trędowatych
Dobrym słowem i chrzciłem żywą wodą

Mam w sobie smutek pokoleń
Swąd ciał spalanych na stosach
I średniowiecznych topieli

Niosę siłę zastępów władających
Mieczem ognia i Słowem
Uniesionym z niedostępnych otchłani

Przynoszę z sobą wiarę
Przyjdź, wychyl jej kielich,
Wciąż jest pełen życia.


...

2008-08-31

Otterley

.


Dzisiaj jesteś Muzyką, przychodzącą z najgłębszego snu.
Falą Morza Śródziemnego otulającą kamienisty brzeg.
Jestem jednym z kamieni, które gładzisz sobą.

Przynosisz ze sobą odległe epoki, pachnące słowa i głęboką czerwień wina.
Jesteś Kielichem. Nektarem duszy. Karminowym światłem zastygającym w bursztynie.



Pozwól mi spojrzeć na świat Twoimi oczami.

.




"I'm sure
Allow me"

.

2008-08-27

Remedium

.


Minęło już wiele lat, dotknęła mnie choroba życia. Przez całe życie szukałam na nią remedium: Miłości, uleczającej wszelkie rany...


.

W śnieżnej bieli...

.



W śnieżnej sukni tańczyłam dla Ciebie,
W śnieżnej bieli Ci ślubowałam...

W śnieżnej bieli noszę moją żałobę.


.

Arrivel

.

.

Przyjdę, gdy nastanie chwila, że usłyszę Twoje wołanie.
Z bezkresnego morza tęsknoty i rozpaczy nad utraconym rajem.

Kiedy już żaden człowiek nie wypowie do Ciebie słowa,
Kiedy wrogiem okaże się najbliższy przyjaciel,
A każdy sen będzie zapowiedzią przyszłości...

Odejdę, gdy rozkażesz mi odejść.

Teraz: wypowiedz tylko me imię.


.

Pieśń na lirę

.

.


...wyryte w skale, wszechmocne i odwieczne,
myśli przemienione w kamienne słowa powielane echem:

Gdziekolwiek będziesz śnić
- a sen będzie światem odległym,
wymarzonym miejscem,
nieśmiertelnym schronieniem -
nigdy snu nie wyśnisz do końca.

Anielskim lotem będziesz więc wracać do snu,
gdy sierp księżyca rozetnie niebo,
a czasem i w świetle jutrzenki.

Twoje powieki staną się kotarą nocy
a źrenice soczewką dnia.

Jutro zajdę wcześniej niż słońce...

Nie ogarnie mnie już smutek
Ani radość przemijającego dnia
Nie dotkną mnie niczyje słowa
Nie dosięgną spojrzenia

Jedynie głos czyjś z oddali
będzie mnie wołać: Nie odchodź!

Nie odcho...

I głucho zamilknie.

Rozedmą się płuca
lub ściśnie serce,
zachłannie rozjątrzą się rany;
- rozkwitną kolce - fioletu bramy...

Lilie roztoczą duszny zapach nocy.



.

2008-08-25

Uskrzydlona

.

.

Wznoszę głowę do Ciebie, dłonie składając na piersiach.
Mam w sobie uskrzydlone noce, świty pełne snu i dni przebudzenia.

Moje słowa układałeś w wiersze, które przemieniły się w moje skrzydła.
Mówiłeś: 'kiedyś uniosą Cię do mnie...'


.





Pracę przygotowałem wczoraj, tuż przed obejrzeniem filmu: 'Miłość w czasach zarazy'...

.

2008-08-20

Wieczność

.


Wieczność nie zaczyna się.
Nie ma początku ani końca.
Trwa. W tej chwili.
Wyznaczana nieudolnie znakami mijającego... czasu.
Ale wieczność nie ma czasu, nie żywi się dniem wczorajszym ani obietnicą jutra.

Trwa. Jest.

Nie możesz jej spróbować ani zasmakować.
Wciąż ją czujesz; poprzez obawę przed cierpieniem wynikającym z bramy śmierci lub bramy narodzin.

Jest. Zawsze była i będzie. Bez odmierzania odcinków kolejnych wcieleń i istnień.



Pozwól się unieść wieczności.




...
Zdjęcia wykonałem na warszawskich Powązkach, 15.08.2008.


2008-08-12

Sunset

.

"Ułamek sekundy niech nie decyduje o moim patrzeniu na świat..."













Cytat z piosenki Tomka Makowieckiego "Głosy przyjaciół"







2008-08-09

Róże i pokrzywy

.

Gdybym miał w sobie kilka żyć, podzieliłbym je.
Jedno z nich ofiarowałbym Tobie.

Zamiast pokrzyw - róże.
Zamiast samotności - obecność.


"Vers quel monde, sous quel règne
et à quel juge sommes-nous promis?
A quel âge, à quelle page
et dans quelle case sommes nous inscrits?"

"Do jakiego świata, do czyjego władania
I czyich osądów jesteśmy przypisani?
W jaki wiek, jaką stronicę,
i w jaką rubrykę jesteśmy wpisani?"

"On est lourd
Tremblant comme les flammes des bougies
On hésite à chaque carrefour
Dans les discours que l'on a appris
Mais puisque one est lourd
Lourd d'amour et de poésie
Voilà la sortie de secours"

"Ciężcy,
Drżący jak płomienie świec
Wahamy się przed każdym skrzyżowaniem,
W każdym wyuczonym słowie.
Jeśli ciężcy, to ciężcy
Od Miłości i Poezji
- oto nasze wyjście bezpieczeństwa"






Cytowane fragmenty w oryginale pochodzą z utworu Francisa Cabrela "Des roses et des orties".
W kolorze brązowym - mój wolny przekład na j. polski.

.

2008-07-29

Wypiszę Twój los...

.


Kamiennym piórem wyżłobię parę linii i zaokrągleń.
Nigdy nie pozwolę Ci ich przeczytać.

Nie zdążyłeś mnie jeszcze poznać, przyjacielu,
Nigdy nie chciej poznawać.

To pióro kreśli Twój los.

Będą nim dni wypełnione ciszą i bezbronnym milczeniem.
Noce stęsknione za świtem.
Radości dotyku i wypełnienie światłem.

Nie ucz się mojego języka, gdyż otworzy Twoje tętnice.
Skosztuj miast tego wina ociekającego gronem słów.

Ono złagodzi kołatanie serca.



.








2008-07-26

Śmierć ojca

.

Wczoraj zadzwonił do mnie kuzyn z Londynu. Powiedział, że zmarł mój ojciec. Podał parę numerów telefonicznych.

Po raz ostatni widziałem ojca na pogrzebie mojej matki. 11 lat temu. Po jej długiej, wycieńczającej chorobie nowotworowej. Kiedy mama zmarła, wszyscy zastanawiali się, czy przyjedzie.

Przyjechał. Pobył. Rozmawiał o czasie teraźniejszym. Mówił coś do mnie, a ja wpatrywałem się w parujące ziemniaki, z których uchodziło wszelkie ciepło.

Teraz, z innego punktu widzenia, przypomina mi protagonistę z Wszyscy jesteśmy Chrystusami...

Kobieta pracująca w bibliotece, którą niegdyś znałem, powiedziała: najprawdopodobniej stało się to w nocy ze środy na czwartek. Nie dbał o siebie. Sam wiesz, jaki był...
A potem podziękowała mi za przesłaną jej moją ostatnią książkę, za pośrednictwem innej znajomej. Pomyślałem sobie: kruche są moje słowa, naraz trawią obolałe trzewia życia i przynoszą radość. Otwierają duszę tych, którzy chcą ją otworzyć.

Przypomniałem sobie, że w czwartek rano zepsuł się mój samochód. Wysiadł akumulator. Jakby z pojazdu uszło życie i wszystko w nim zamarło. Kiedy uruchomił się alarm, przywołał w moich myślach rozpędzoną karetkę pogotowia.

Potem, w pracy, wysiadł mi komputer. Od ciepła głównej płyty przegrzały się sloty pamięci. Ekran stał się czarny, jakby nagle w ciągu dnia zapadła w nim noc.

Samochód i komputer udało się przywrócić do życia.

Przypominam sobie sceny z dzieciństwa, wplecione w przykazanie mówiące "Czcij ojca swego i matkę swoją". Zastanawiam się: jak na sądzie ostatecznym, jeśli będzie, ważyć będą się szalki uczynków mojego życia? Czy będę sądzony przez grzech zaniechania? Przez chęć prowadzenia własnego życia, bez odwołań do przeszłości?

Moi rodzice rozeszli się 22 lata temu. Gdy wyprowadzaliśmy się w pośpiechu z mieszkania, kiedy jechałem z moją mamą taksówką "żukiem" - myślałem tylko o jednym: jak będzie wyglądało teraz życie, na które cieniem kładł się strach dzieciństwa.

Moje postrzeganie świata wyostrzyło się. Z każdym kolejnym rokiem wzmagało się. Zacząłem rozróżniać poszczególne smaki pokarmów i życia.
Miłość oznaczała Miłość, Nienawiść - Nienawiść.

Ten ciągnący się za mną balast przeszłości właśnie został uwolniony.

Pogrzeb w poniedziałek.
Przejadę wiele kilometrów.
Będzie upał, założę czarną koszulę, wezmę udział w skromnej mszy.
Spojrzę w oczy ludziom, których nie widziałem od lat.

A potem pochylę się nad grobem mojego ojca, by zmówić modlitwę, którą, być może, usłyszy Bóg.
A na końcu powiem mu: Odpoczywaj w spokoju...



2008-07-22

Przyjdę do Ciebie we śnie

.


.

Przyjdę do Ciebie we śnie, chcesz?

Rozweselę te mroczne sny, w których korytarze nie mają końca a kolejne, otwierane drzwi skrzypią nigdy nie oliwione.

Przeczytam Ci fragment książki. Będzie o mnie i o Tobie, spodoba Ci się.
Wzruszysz się, uronisz łzę. A mimo to wciąż będziesz się uśmiechać.
Powiesz: "tak trudno w to uwierzyć. Czy to dzieje się naprawdę?"

A ja zamrugam szybko oczkami i uśmiechnę się słodkimi policzkami.
Wtulę się w Twoje dłonie i szepnę: "Śpij już, niczego nie musisz się bać..."


.

The Captive Heart

.

Czasem moja dusza, jak w tekstach Baudelaire'a, chciałaby opuścić ten stary świat, w którym nie można odnaleźć właściwego sobie miejsca. Rozciągnąć skrzydła i unieść do miasta aniołów.

Kiedy wznoszę się i przymykam oczy, oślepiony Słońcem - wyobrażam sobie Twój uśmiech, usta przypominające Kielich pełen Słów. Twoich, moich, naszych.

I wydaje mi się, że kochałem Cię przez całe życie, choć nigdy nie udało mi się Ciebie odnaleźć.

Więc odnalazłaś mnie Ty, słuchając szeptów Muz, w których były moje Słowa.

A teraz, mógłbym Cię nawet dotknąć...

Tylko stary zegar odmierza dzielący nas Czas, jakby chciał spowić sobą wszystkie wspomnienia.
I uwięzić w nich moje serce. Wyznaczyć odległość między nami...

Tulę w moim sercu Anioła
I śpiewam mu pieśń mojego życia
Nigdy nie zdążę mu opowiedzieć wszystkiego
- Tak wiele się rodzi ze mnie
I z Niego...




Inspiracja:

"(...) Sometimes my soul desires
To take leave of this old world
To spread these golden wings and fly
To the city of angels
But then if I close my eyes
I can see you standing there
Your face in permanence smiles
Your lips a chalice
Seems like I've loved you all my life
Never thought I'd find you
One day the muse may lend these words wings
So I can touch you
(...)"

"The old clock is ticking now
Marks the space between us
Your memory enshrouds my heart
For I am held a captive"

(...)


Brendan Perry, The Captive Heart


.

2008-07-20

Ta hiera gramata

.

Jestem hieroglifem. Nieczytelnym znakiem przypominającym obrazki z dzieciństwa.

Crescent - półksiężyc.
Węzeł - myśli.
Sowa - nocna ostrość.
Ręka - wyciągnięta w mrok.
Nawrót - pętla bez węzła.
Węzły - rozpętlone gesty.

Mogę też mieć trzy skrzydła. Stać się czarą wychylaną o świcie.

Otwierasz list. Jest zaadresowany do Ciebie. A w nim: pachnąca kartka papieru w kolorze écru. Na zapisanej stronie hieroglif. Nieczytelny w pierwszej chwili, nabazgrany niewprawną dłonią znak. Kilka kresek i zaokrągleń. Współbrzmienie kształtów. Nieme zakłopotanie niemożliwych w tej chwili do wypowiedzenia głosek.

Jak pachnie moje pismo?
Czy rozpoznasz jego zapach za tydzień, za miesiąc lub rok?

Czy zapach przetrzyma próbę czasu?
Czy nie pożółknie jak pergaminowa stronica z wypłowiałym tuszem?


.







2008-07-19

Słowa na sobotę

.


"Ludy semickie, przemierzające niegdyś pustynie (po hebrajsku pustynia to MDBR) uważają, że świat został stworzony dzięki "słowu" (DPBR). "Pustynię" (MDBR) i "słowo" (DBR) (w zapisie pomija się samogłoski) różni jedna litera M, oznaczająca wodę. Zatem Słowo, dające życie (wodę) jest zamieszkanym światem pustynnych oaz."

Manuela Gretkowska, "Światowidz".


...

Słowo mieszka w ziarnku pustynnego piasku. I w kropli wody.
Dlaczego więc nie miało by go być w drzewie, kamieniu, porcelanowej figurce albo pajęczynie przylepiającej się do twarzy?

Albo w Tobie i we mnie?

.

.

2008-07-18

Zamyślenia

...


...

I Anioły miewają chwile smutku;
Opłakują losy ludzi, nad którymi czuwały.



...


2008-07-17

Dziecko Anioł

.


.

Mam sto dwadzieścia cztery lata.
Wciąż jestem dzieckiem.
Wszyscy, którzy mnie kochali, odeszli.

Zdrętwiały mi ręce a oczy widzą tylko zgniłą zieleń.

Nie mam dokąd pójść; moje nogi zrosły się z grobem.
Tylko ptaki wciąż siadają na mnie.
I smakują moją skórę twardym dziobem.

Czy już nigdy nie będzie mi dane dorosnąć?
Pobiec z dziećmi do ogrodu? I mamie usiąść na kolanach?

Choć mam skrzydła w kształcie serca,
To serce we mnie jeszcze nie zdążyło zabić.

Przechodniu, pochyl się nade mną i zmów za mnie modlitwę
- Jeśli twoje słowa rozproszą cmentarną ciszę.





.

Wierzę w Miłość...

.
Wierzę w Miłość - w związek dusz, myśli, słów, związek ciał odnajdujących pełnię, w której jest jednocześnie zachłanność i całkowite oddanie; nienasycenie sięgające dalej niż siła mięśni, niż rozkosz i ból. Wierzę w Miłość, której nie powstrzymują żadne więzy, która Jest i zawsze Była.

Wierzę w Miłość, przed którą życie nie istniało, bo życie odradza się dopiero w niej.

Wierzę w Miłość. A nawet gdybym przestał w nią wierzyć, to nie oznacza, że jej nie ma. Wierzę w Miłość ponadczasową, która trwa bez końca i bez początku. Której nie wymawia się na głos; nie wymagającej wypowiadania słów: "Kocham Cię". W Miłość leczącą z choroby życia toczonego przez raka codzienności.

Wierzę w Miłość, która wypełnia najmniejszą komórkę, najtwardszą kość i ulotną myśl. Która nie umiera wraz z odejściem ukochanej osoby ani z grudką piasku rzucanego na jej trumnę. Która trwa nawet po przejściu przez wrota śmierci i nie wymaga niczego w zamian, gdyż jest utkana z płótna dobrej woli.

Wierzę w Miłość, która jest czarno-białą fotografią i tęczą wypełnioną milionami kropel... wierzę...

Miłość nie jest pożądaniem czyjejś duszy. Pożądanie czyjejś duszy jest po prostu pożądaniem. Pierwiastkiem wchodzącym w skład pragnienia - które może być, choć nie musi, elementem Miłości...

Jeśli Miłość jest, to można wyczytać ją z każdego Twojego gestu, z oddechu, pulsu serca, opadającego na czoło włosa... Można jej uczuć w każdym przygotowywanym posiłku, w spojrzeniu, w słowach i w milczeniu. Nawet w nieobecności. I w rzeczach, które zostały naznaczone Twoim dotykiem.

Związek bez Miłości jest jak martwa ryba na powietrzu.
Jak drzewo bez korzeni albo ptak bez skrzydeł.

Jak życie w ciemności, do której nie dociera Światło.

.

2008-07-15

Mam na imię Zieleń

.



Mam na imię Zieleń.

Jestem kolorem butelki z zastygającym szkarłatem wina.
Z uwięzionym światłem nadziei.

Jestem ścianą pragnienia.
Kruchą przegrodą - granicą między sokiem traw
a tętnicą obumierającego życia.

Jestem zielonym smokiem wytatuowanym na ramieniu.
Amazonitem kurczowo trzymanym w dłoni.

Mam na imię Zieleń.
Moje imię ma już tysiąc lat.

.

2008-07-12

Mam na imię Czerwień

...


...

Jestem Kwiatem - Kielichem, z którego sączysz Czerwień.

Jaki jest jej smak?

...

2008-07-03

Magia

.




Potrzeba Magii. Magii słów. I Magii tego, co nie wypowiedziane.


.

2008-07-02

Niech stanie się Słowo...

.

Słowa...

Zaklnij w nich smutek, radość, życie lub popiół z niego powstały. Układaj z nich egipskie piramidy, mroczne studnie do których wpada światło dnia, kołysankę dla dziecka potrzebującego bliskości... Niech będą filmem z niedosięgłą przez świadomość historią. Dialogiem, strzępem zdań zachowanych na kliszy rentgena...

Niech te słowa będą Tobą. I z Ciebie.

Niech drżą w wieczornym zgiełku pospiesznego miasta i wznoszą się z pajęczyną nadchodzącej nad pustymi polami jutrzenki. Niech staną się krzykiem, wydobytym z przerażonego gardła, niech wrosną w sierść kota uciekającego do sieni, niech będą dźwiękiem zlęknionych skrzypiec... Ujrzeniem świata w kropli rosy, smutkiem wyrastającym w szumie drzew, który koi i łagodnie tuli do snu. Lasem jawiącym się poprzez promienie słońca tańczące z konarami drzew...

...

2008-06-13

Sokół

.

Czyje to dłonie? Jego? Jej? Czyj smak niesiony z ust do ust?
Czyje spojrzenie rozprasza tę zapadającą noc? Czyje słowa zapadną w świt?

Amin bilmalaika
Hatta lał kanat adżnihatuha sałda
Amin biszszaytan
Hatta lał ra’ajta fałka karnajhi
Hala muszta’ala

Czyje nienasycenie silniejsze?
Czyj czas odmierzają dzwony kościołów?
Czyj rytm serca coraz silniej przyspiesza?

Wychyla kielich pełen jego snów.
Jest tarczą Księżyca - On tarczą Słońca.
Jest Nim a On jest Nią.
Ich czas; pomost łączący odnalezione światy.

Morski piasek, którego nie zdążył nabrać w palce.
Fale Jej włosów w pragnieniu Jego ust.

Teraz szybuje po niebieskim jak Jego oczy niebie.
Drży i milknie z zachwytu wznosząc się ponad niedostępne skały.
Odkrywa nowe lądy i przestrzenie. Słyszy zew; wyraźnie dochodzący z zatopionej w Słońcu doliny.

Z Jej dziobu, w otchłań, wypadają strzępy skórzanej rękawicy, których nie chce unosić wiatr.

. . .

Kto odpowie, jeśli nie Głos narodzony przed pierwszym wypowiedzianym Słowem?


"Jedynie cisza w słowie
Jedynie ciemność w świetle
Jedynie umieranie w życiu:
- jak jasny lot sokoła
na pustym niebie..."

.

2008-05-28

Która Jest

.

Przyszła...

Szukała Gabriela.

Jej serce pokryło się solą Morza Martwego. Teraz ta sól jest na moich ustach. Roztapiana słowami...

Związała swoją duszę srebrną wstążką. Pachnie obrazami Dalego.

...

Biel bzu.
Cudowna biel bzu.


.

2008-03-21

Na chwilę przed...

.

Na chwilę przed zamyka oczy.

Las. Słupy ognia. Pochodnie drzew.
I ten dźwięk, jakby falowały targane wiatrem prześcieradła.

Na chwilę przed spokojnie oddycha. Już wie, że nic prócz myśli nie może zagłuszyć wewnętrznego głosu; wołania rozlegającego się od wielu lat. Wie, że każde wypowiedziane słowo będzie jedynie suchą gałązką uginającą się pod ciężarem upadającego drzewa; popiołem ścielącym się na dłoniach.

Świt. Zimna rosa na nagich stopach. Ociężałe pajęczyny lepiące się do twarzy.


.

2008-02-01

Sen profetyczny

.

Ubiegłej nocy śniły mi się Anioły. Krążyły nade mną łopotem skrzydeł rozrywając nocną ciszę.

Siedziałem na skale, wysoko, czując na twarzy chłodny powiew wiatru. W oddali jaśniał sierp księżyca, lecz reszta nieba tonęła w mroku.

Co rusz któryś z Aniołów przysiadał się do mnie i opowiadał jakieś historie. Za każdym razem, poruszony, patrzyłem z zaskoczeniem w jego stronę i odpowiadałem: Znam to! To historia o mnie! To przydarzyło się właśnie mnie!

I słyszałem za każdym razem w odpowiedzi: Tak, to historia o tobie, gdyż kiedyś byłem twoim aniołem stróżem. Wyznaczono mi twój los na pięć lat.


O świcie okazało się, że rozmawiało ze mną 8 Aniołów.

.

2008-01-08

Sortie

.

Musi odejść. Nauczyć się śnić od nowa. Jakby nigdy ich nie było.

Był tylko deszcz, który scałowywał z Jej policzków. Wiatr wplątany w Jej włosy.
Muzyka, którą przyniósł ze sobą.

Musi wpatrywać się w księżycową pełnię; brzuch, w którym rosło dziecko światła.

Karminowa... tak, nazwijmy Ją Karminowa... Od karminu ust budzonych łapczywie o świcie, od nienasycenia dłoni...

Musi odejść, by zachować w sobie magię Jej słów. Musi przestać odczytywać Jej myśli.

Musi...


.