2008-03-21

Na chwilę przed...

.

Na chwilę przed zamyka oczy.

Las. Słupy ognia. Pochodnie drzew.
I ten dźwięk, jakby falowały targane wiatrem prześcieradła.

Na chwilę przed spokojnie oddycha. Już wie, że nic prócz myśli nie może zagłuszyć wewnętrznego głosu; wołania rozlegającego się od wielu lat. Wie, że każde wypowiedziane słowo będzie jedynie suchą gałązką uginającą się pod ciężarem upadającego drzewa; popiołem ścielącym się na dłoniach.

Świt. Zimna rosa na nagich stopach. Ociężałe pajęczyny lepiące się do twarzy.


.