2008-07-29

Wypiszę Twój los...

.


Kamiennym piórem wyżłobię parę linii i zaokrągleń.
Nigdy nie pozwolę Ci ich przeczytać.

Nie zdążyłeś mnie jeszcze poznać, przyjacielu,
Nigdy nie chciej poznawać.

To pióro kreśli Twój los.

Będą nim dni wypełnione ciszą i bezbronnym milczeniem.
Noce stęsknione za świtem.
Radości dotyku i wypełnienie światłem.

Nie ucz się mojego języka, gdyż otworzy Twoje tętnice.
Skosztuj miast tego wina ociekającego gronem słów.

Ono złagodzi kołatanie serca.



.








2008-07-26

Śmierć ojca

.

Wczoraj zadzwonił do mnie kuzyn z Londynu. Powiedział, że zmarł mój ojciec. Podał parę numerów telefonicznych.

Po raz ostatni widziałem ojca na pogrzebie mojej matki. 11 lat temu. Po jej długiej, wycieńczającej chorobie nowotworowej. Kiedy mama zmarła, wszyscy zastanawiali się, czy przyjedzie.

Przyjechał. Pobył. Rozmawiał o czasie teraźniejszym. Mówił coś do mnie, a ja wpatrywałem się w parujące ziemniaki, z których uchodziło wszelkie ciepło.

Teraz, z innego punktu widzenia, przypomina mi protagonistę z Wszyscy jesteśmy Chrystusami...

Kobieta pracująca w bibliotece, którą niegdyś znałem, powiedziała: najprawdopodobniej stało się to w nocy ze środy na czwartek. Nie dbał o siebie. Sam wiesz, jaki był...
A potem podziękowała mi za przesłaną jej moją ostatnią książkę, za pośrednictwem innej znajomej. Pomyślałem sobie: kruche są moje słowa, naraz trawią obolałe trzewia życia i przynoszą radość. Otwierają duszę tych, którzy chcą ją otworzyć.

Przypomniałem sobie, że w czwartek rano zepsuł się mój samochód. Wysiadł akumulator. Jakby z pojazdu uszło życie i wszystko w nim zamarło. Kiedy uruchomił się alarm, przywołał w moich myślach rozpędzoną karetkę pogotowia.

Potem, w pracy, wysiadł mi komputer. Od ciepła głównej płyty przegrzały się sloty pamięci. Ekran stał się czarny, jakby nagle w ciągu dnia zapadła w nim noc.

Samochód i komputer udało się przywrócić do życia.

Przypominam sobie sceny z dzieciństwa, wplecione w przykazanie mówiące "Czcij ojca swego i matkę swoją". Zastanawiam się: jak na sądzie ostatecznym, jeśli będzie, ważyć będą się szalki uczynków mojego życia? Czy będę sądzony przez grzech zaniechania? Przez chęć prowadzenia własnego życia, bez odwołań do przeszłości?

Moi rodzice rozeszli się 22 lata temu. Gdy wyprowadzaliśmy się w pośpiechu z mieszkania, kiedy jechałem z moją mamą taksówką "żukiem" - myślałem tylko o jednym: jak będzie wyglądało teraz życie, na które cieniem kładł się strach dzieciństwa.

Moje postrzeganie świata wyostrzyło się. Z każdym kolejnym rokiem wzmagało się. Zacząłem rozróżniać poszczególne smaki pokarmów i życia.
Miłość oznaczała Miłość, Nienawiść - Nienawiść.

Ten ciągnący się za mną balast przeszłości właśnie został uwolniony.

Pogrzeb w poniedziałek.
Przejadę wiele kilometrów.
Będzie upał, założę czarną koszulę, wezmę udział w skromnej mszy.
Spojrzę w oczy ludziom, których nie widziałem od lat.

A potem pochylę się nad grobem mojego ojca, by zmówić modlitwę, którą, być może, usłyszy Bóg.
A na końcu powiem mu: Odpoczywaj w spokoju...



2008-07-22

Przyjdę do Ciebie we śnie

.


.

Przyjdę do Ciebie we śnie, chcesz?

Rozweselę te mroczne sny, w których korytarze nie mają końca a kolejne, otwierane drzwi skrzypią nigdy nie oliwione.

Przeczytam Ci fragment książki. Będzie o mnie i o Tobie, spodoba Ci się.
Wzruszysz się, uronisz łzę. A mimo to wciąż będziesz się uśmiechać.
Powiesz: "tak trudno w to uwierzyć. Czy to dzieje się naprawdę?"

A ja zamrugam szybko oczkami i uśmiechnę się słodkimi policzkami.
Wtulę się w Twoje dłonie i szepnę: "Śpij już, niczego nie musisz się bać..."


.

The Captive Heart

.

Czasem moja dusza, jak w tekstach Baudelaire'a, chciałaby opuścić ten stary świat, w którym nie można odnaleźć właściwego sobie miejsca. Rozciągnąć skrzydła i unieść do miasta aniołów.

Kiedy wznoszę się i przymykam oczy, oślepiony Słońcem - wyobrażam sobie Twój uśmiech, usta przypominające Kielich pełen Słów. Twoich, moich, naszych.

I wydaje mi się, że kochałem Cię przez całe życie, choć nigdy nie udało mi się Ciebie odnaleźć.

Więc odnalazłaś mnie Ty, słuchając szeptów Muz, w których były moje Słowa.

A teraz, mógłbym Cię nawet dotknąć...

Tylko stary zegar odmierza dzielący nas Czas, jakby chciał spowić sobą wszystkie wspomnienia.
I uwięzić w nich moje serce. Wyznaczyć odległość między nami...

Tulę w moim sercu Anioła
I śpiewam mu pieśń mojego życia
Nigdy nie zdążę mu opowiedzieć wszystkiego
- Tak wiele się rodzi ze mnie
I z Niego...




Inspiracja:

"(...) Sometimes my soul desires
To take leave of this old world
To spread these golden wings and fly
To the city of angels
But then if I close my eyes
I can see you standing there
Your face in permanence smiles
Your lips a chalice
Seems like I've loved you all my life
Never thought I'd find you
One day the muse may lend these words wings
So I can touch you
(...)"

"The old clock is ticking now
Marks the space between us
Your memory enshrouds my heart
For I am held a captive"

(...)


Brendan Perry, The Captive Heart


.

2008-07-20

Ta hiera gramata

.

Jestem hieroglifem. Nieczytelnym znakiem przypominającym obrazki z dzieciństwa.

Crescent - półksiężyc.
Węzeł - myśli.
Sowa - nocna ostrość.
Ręka - wyciągnięta w mrok.
Nawrót - pętla bez węzła.
Węzły - rozpętlone gesty.

Mogę też mieć trzy skrzydła. Stać się czarą wychylaną o świcie.

Otwierasz list. Jest zaadresowany do Ciebie. A w nim: pachnąca kartka papieru w kolorze écru. Na zapisanej stronie hieroglif. Nieczytelny w pierwszej chwili, nabazgrany niewprawną dłonią znak. Kilka kresek i zaokrągleń. Współbrzmienie kształtów. Nieme zakłopotanie niemożliwych w tej chwili do wypowiedzenia głosek.

Jak pachnie moje pismo?
Czy rozpoznasz jego zapach za tydzień, za miesiąc lub rok?

Czy zapach przetrzyma próbę czasu?
Czy nie pożółknie jak pergaminowa stronica z wypłowiałym tuszem?


.







2008-07-19

Słowa na sobotę

.


"Ludy semickie, przemierzające niegdyś pustynie (po hebrajsku pustynia to MDBR) uważają, że świat został stworzony dzięki "słowu" (DPBR). "Pustynię" (MDBR) i "słowo" (DBR) (w zapisie pomija się samogłoski) różni jedna litera M, oznaczająca wodę. Zatem Słowo, dające życie (wodę) jest zamieszkanym światem pustynnych oaz."

Manuela Gretkowska, "Światowidz".


...

Słowo mieszka w ziarnku pustynnego piasku. I w kropli wody.
Dlaczego więc nie miało by go być w drzewie, kamieniu, porcelanowej figurce albo pajęczynie przylepiającej się do twarzy?

Albo w Tobie i we mnie?

.

.

2008-07-18

Zamyślenia

...


...

I Anioły miewają chwile smutku;
Opłakują losy ludzi, nad którymi czuwały.



...


2008-07-17

Dziecko Anioł

.


.

Mam sto dwadzieścia cztery lata.
Wciąż jestem dzieckiem.
Wszyscy, którzy mnie kochali, odeszli.

Zdrętwiały mi ręce a oczy widzą tylko zgniłą zieleń.

Nie mam dokąd pójść; moje nogi zrosły się z grobem.
Tylko ptaki wciąż siadają na mnie.
I smakują moją skórę twardym dziobem.

Czy już nigdy nie będzie mi dane dorosnąć?
Pobiec z dziećmi do ogrodu? I mamie usiąść na kolanach?

Choć mam skrzydła w kształcie serca,
To serce we mnie jeszcze nie zdążyło zabić.

Przechodniu, pochyl się nade mną i zmów za mnie modlitwę
- Jeśli twoje słowa rozproszą cmentarną ciszę.





.

Wierzę w Miłość...

.
Wierzę w Miłość - w związek dusz, myśli, słów, związek ciał odnajdujących pełnię, w której jest jednocześnie zachłanność i całkowite oddanie; nienasycenie sięgające dalej niż siła mięśni, niż rozkosz i ból. Wierzę w Miłość, której nie powstrzymują żadne więzy, która Jest i zawsze Była.

Wierzę w Miłość, przed którą życie nie istniało, bo życie odradza się dopiero w niej.

Wierzę w Miłość. A nawet gdybym przestał w nią wierzyć, to nie oznacza, że jej nie ma. Wierzę w Miłość ponadczasową, która trwa bez końca i bez początku. Której nie wymawia się na głos; nie wymagającej wypowiadania słów: "Kocham Cię". W Miłość leczącą z choroby życia toczonego przez raka codzienności.

Wierzę w Miłość, która wypełnia najmniejszą komórkę, najtwardszą kość i ulotną myśl. Która nie umiera wraz z odejściem ukochanej osoby ani z grudką piasku rzucanego na jej trumnę. Która trwa nawet po przejściu przez wrota śmierci i nie wymaga niczego w zamian, gdyż jest utkana z płótna dobrej woli.

Wierzę w Miłość, która jest czarno-białą fotografią i tęczą wypełnioną milionami kropel... wierzę...

Miłość nie jest pożądaniem czyjejś duszy. Pożądanie czyjejś duszy jest po prostu pożądaniem. Pierwiastkiem wchodzącym w skład pragnienia - które może być, choć nie musi, elementem Miłości...

Jeśli Miłość jest, to można wyczytać ją z każdego Twojego gestu, z oddechu, pulsu serca, opadającego na czoło włosa... Można jej uczuć w każdym przygotowywanym posiłku, w spojrzeniu, w słowach i w milczeniu. Nawet w nieobecności. I w rzeczach, które zostały naznaczone Twoim dotykiem.

Związek bez Miłości jest jak martwa ryba na powietrzu.
Jak drzewo bez korzeni albo ptak bez skrzydeł.

Jak życie w ciemności, do której nie dociera Światło.

.

2008-07-15

Mam na imię Zieleń

.



Mam na imię Zieleń.

Jestem kolorem butelki z zastygającym szkarłatem wina.
Z uwięzionym światłem nadziei.

Jestem ścianą pragnienia.
Kruchą przegrodą - granicą między sokiem traw
a tętnicą obumierającego życia.

Jestem zielonym smokiem wytatuowanym na ramieniu.
Amazonitem kurczowo trzymanym w dłoni.

Mam na imię Zieleń.
Moje imię ma już tysiąc lat.

.

2008-07-12

Mam na imię Czerwień

...


...

Jestem Kwiatem - Kielichem, z którego sączysz Czerwień.

Jaki jest jej smak?

...

2008-07-03

Magia

.




Potrzeba Magii. Magii słów. I Magii tego, co nie wypowiedziane.


.

2008-07-02

Niech stanie się Słowo...

.

Słowa...

Zaklnij w nich smutek, radość, życie lub popiół z niego powstały. Układaj z nich egipskie piramidy, mroczne studnie do których wpada światło dnia, kołysankę dla dziecka potrzebującego bliskości... Niech będą filmem z niedosięgłą przez świadomość historią. Dialogiem, strzępem zdań zachowanych na kliszy rentgena...

Niech te słowa będą Tobą. I z Ciebie.

Niech drżą w wieczornym zgiełku pospiesznego miasta i wznoszą się z pajęczyną nadchodzącej nad pustymi polami jutrzenki. Niech staną się krzykiem, wydobytym z przerażonego gardła, niech wrosną w sierść kota uciekającego do sieni, niech będą dźwiękiem zlęknionych skrzypiec... Ujrzeniem świata w kropli rosy, smutkiem wyrastającym w szumie drzew, który koi i łagodnie tuli do snu. Lasem jawiącym się poprzez promienie słońca tańczące z konarami drzew...

...