2009-12-04

Sam na sam z Aniołami

.

Nauczyłem się bycia niechcianym i osądzanym za podejmowane decyzje.
Wiem, czym jest nieobecność. I świadomość czekania.

Wiem, czym jest pokora wobec świata; czym jest milczenie, gdy język sam rwie się do wypowiedzenia kilku słów...

.

W moim ostatnim, zapamiętanym śnie pojawił się wehikuł czasu. Maszyna w kształcie dużego kalkulatora. Kilka przycisków z datami. Jakby ktoś na osi czasu zaznaczył parę punktów - zapewne ważnych - mojego życia. Mogłem dokonać wyboru. Ponownie znaleźć się na parę chwil przed podjęciem wiążących mnie decyzji i wyznaczających przez to dalsze koleje życia. Pamiętam doznania ze snu: stan uniesienia i łączenia w sobie przeszłości z przyszłością. W jedność. W jedną całość złożoną z puzzli, którym można pozamieniać miejsca.

Czas sączył się. Dzisiaj przypominam sobie ten sen. Prawdopodobnie sprawiła to linia ust i długość rzęs ujrzanych na klikniętym zdjęciu. Albo światło zatopione w wyrzeźbionym w lodzie aniele.


Nauczyłem się, że warto jest mówić o tym, co jest ważne. I przemilczeć to, co powinno być przemilczane. Że jest jeszcze czas, by powiedzieć te słowa. Tobie, jemu, jej... W taki sposób, by pozostały zapamiętane, nawet w zalewie reklam, szumu komunikacyjnego i niekończącego się zgiełku miasta...


.

2009-10-05

Fatum

.

Zawisło nade mną jakieś fatum. Wszechmocne, bezduszne, odgrywające się na mnie, przynoszące niekończące się łańcuchy wydarzeń. Uświadamiające o istnieniu sił wyższych, jakby wstrzykniętych do głównej aorty życia. Przypominające o zwykłej bezsilności. Stawiające znaki zakazu i prowadzące do ślepych uliczek. Nie wystarczy zachorować, trzeba jeszcze zasmakować chwili rzeźbionej kostkami domina, które przewracają się w coraz szybszym tempie.

Świadomość jest słowem zatapianym w gęstniejącej czerwieni sączonego wina. Samotność przeistacza się w szkło obracane w palcach...

Nie ma muzyki, zamilkła. Tylko przypadkowo powielane dźwięki wpadają przez uchylone okno. Czy to wiatr zawodzi w nocnym mroku, czy...

...

2009-08-28

Kiedy...

.

Kiedy ktoś z Twoich bliskich zaczyna chorować, choroba budzi się również w Tobie. Myślisz o tym, jak wyglądało chorowanie w dzieciństwie. Kiedy mama lub tata podawali Ci lekarstwo albo głaskali z niecodzienną czułością po głowie.

Kiedy zaczyna chorować Twoje dziecko, czujesz bezsilność. Chcesz poruszyć cały świat, dokonać jakiegoś heroicznego czynu; sprawić, by czas cofnął się, by odnaleźć jakąś przyczynę, którą w magiczny sposób usuniesz z jego życia.

Kiedy dziecko patrzy Ci prosto w oczy, zrobisz wszystko, by nie gościł w nich strach.

.

2009-05-16

Ama-gi

.

Nie skamienieje płomień wyciosany z ciemności,
W starożytnym słowie wykuty nie spłonie.

Nie odejdzie w niepamięć Los trawiony wiekami,
Nie wykreśli zdarzeń, bliskością wyznaczonych miejsc,
Powstanie z popiołów rozniesionych przez wiatr.
Uniesie z martwych, tchnie siłę życia w przeistoczone
Oblicze.

I choć wzrok musi opuścić, uczyni to na chwilę,
Zrosi ziemię diamentami łez,
I uniesie dłoń nadziei oświetloną nigdy nie zgasłym
Płomieniem.

Obdarzy Cię sercem, rozjaśni zasmucone oblicze,
Powróci do Myśli, wzniesie się ponad firmamentem Czasu.

Uczyni bliskością dłoń spowita jasnością.
Stanie się Matką, cudownym objawieniem.

Powrotem do łona, w którym narodzi się
Wolność.

.

2009-05-12

Rzepakowo

.
Kiedy powracał postanowił zatrzymać się na brzegu opustoszałej drogi. Jego dłonie pulsowały dotykiem, usta smakiem, który upoił jego pragnienie. Drżał przypominając sobie szepty wypełniające wszystkie jego myśli.

Wtulał się w naręcza wspomnień. Oddychał otwartą przestrzenią wtapiającą się w rozpościerające się przed nim, hen do lasu, rzepakowe pole. Błękity nieba, które wcześniej odbijały się w jego oczach, zdawały się otulać popychane wiatrem chmury.

Czas stał się pomostem zbudowanym z myśli. Stał się myślą łączącą niedosięgłe pozornie światy. Wypełniał jego wnętrze i wznosił je ponad linię horyzontu.

Wyciągnął przed siebie dłoń, jakby szukając dotyku. Uśmiechnął się; ta dłoń nigdy nie będzie samotna...

Podobnie jak drżące z zachwytu w nim serce.

.

2009-04-08

Opowiedz o sobie

.

Są miejsca, w których gości cisza. Taka, do której się tęskni. Absolutna i pełna pokory dla świata się w niej rodzącego.

Wznosi się i opada. Wyznacza sklepienia błękitów i brązowe przestrzenie, rzeźbione irysami rozkwitającymi dokoła źrenic.

Gdyby opowiedzieć historię życia przygodnemu nieznajomemu - czy uniesie ciężar powierzonej mu tajemnicy? Czy zachłyśnie się słowem jak zatrzymany w mantrze spowiednik, któremu zapodziały się słowa pociechy? Który może jedynie westchnąć, gdyż usłyszane słowa zatopiły jego własne myśli?

Opowiedz o sobie. Z mroków słów niewyjawionych nikomu. Mów sobą; dłonie określą kształty myśli, ciało aurą niewidocznego neonu tworzy życie: warkocze rąk splecionych w najbliższym dotyku, w których spotyka się najgłębsze pragnienie bliskości.

Opowiedz o sobie. Wypowiedz siebie na głos. Los jest obliczem twarzy, oczyma wpatrzonymi w Ciebie. Spójrz, w błękicie oka nie dojrzysz wypisanych słów ratujących Twoją duszę. Dojrzysz w nim pytania, które nie zostały jeszcze wypowiedziane. Słowa, których nikt jeszcze nie ośmielił się zapisać. Nie ma w nim ryb, kijanek, szumu morza ani orzeźwiającego zefiru; żadnego życia. Jest błękit rozproszony szarością dnia. Jest cień powiek i rzęs rozczepiających światło. Przejdź obok, zapomnij o spojrzeniu, które przypadkiem zatrzymało Twój wzrok... Nie pozwól by rozproszyło to, co rodzi się w Tobie, gdy ból zakrada się do najdalszych zakamarków duszy, a niewiadoma przyszłości jest zamglonym porankiem, od którego chłodu drży zlęknione ciało.


Mów o tym, co nosisz w sobie. Co sprawia radość. Co przynosi smutek. O tym, co tworzy anatomię bólu. O tym, w co wierzysz i w czym pokładasz nadzieję...

Opowiedz o tym wszystkim. Jeśli jeszcze możesz...

.

2009-02-03

Mikrony Światła

.

Nie zapomniałem Słów.

Choć nie zapisane, to wciąż pełne życia. I powrotów do pierwotnych znaczeń.

Rytm wcina się w powłoki mikronów Światła. Zewsząd pachnie Światłem. Jak w najgłębszej podróży zakończonej jego rozbłyskiem. Mrużę oczy. Spektrum bieli kreśli krzywe; trajektorie myśli zbiegających ze splotów przenikających się Słów. Wyczekiwany dotyk ostrej stalówki wpijającej się w chłonące ją, pęczniejące od spływającego tuszu włókna czerpanego papieru.

Cięcia Słów. Ciosanie kamienia w połyskliwe listki.

Bonzai myśli, które krzewi się,
napina,
zakorzenia
w stronę Światła.

.