2009-10-05

Fatum

.

Zawisło nade mną jakieś fatum. Wszechmocne, bezduszne, odgrywające się na mnie, przynoszące niekończące się łańcuchy wydarzeń. Uświadamiające o istnieniu sił wyższych, jakby wstrzykniętych do głównej aorty życia. Przypominające o zwykłej bezsilności. Stawiające znaki zakazu i prowadzące do ślepych uliczek. Nie wystarczy zachorować, trzeba jeszcze zasmakować chwili rzeźbionej kostkami domina, które przewracają się w coraz szybszym tempie.

Świadomość jest słowem zatapianym w gęstniejącej czerwieni sączonego wina. Samotność przeistacza się w szkło obracane w palcach...

Nie ma muzyki, zamilkła. Tylko przypadkowo powielane dźwięki wpadają przez uchylone okno. Czy to wiatr zawodzi w nocnym mroku, czy...

...