2011-03-28

Czy to jest nasze miejsce?

.

Jeśli nic nie powstaje, to czym jest rzeka,
której źródło nigdy nie wysycha?
Czym jest wiatr, jeśli wciąż czujesz go na twarzy?
A czym deszcz strojny w miliony pereł?

Czym jest początek a czym koniec?
Czym przyjście, bycie, odejście?

Czym światło bez mroku, czym umierająca gwiazda w pełni księżyca?

Nic nie powstaje, nic nie znika.
W kamień, w wodę, w powietrze i w ziemię się przeistacza.
Powstaje z pyłu, z popiołów i ze słów bezdomnych,
kruchych jak szkło.

Gdzie są nasze wspólne zdjęcia, których nie ugościł żaden album?
Gdzie wspomnienia i marzenia wypowiadane na głos?

Gdzie jest dom, w którym zabrakło miłości?
I gdzie jest dom, w którym nigdy jej nie zabraknie?


.

2011-03-17

Anioł drzewa

.

Niegdyś miał bezpieczne schronienie w murach pobliskiej świątyni. Dzisiaj chronią go korony drzew. Pamięta pożogę i wichury niosące spustoszenie.

Pojawia się, gdy wiatr przybiera na sile, lecz trudno uchwycić go wzrokiem...

Zawieszony między dniem powszednim a dniem sądu, pośród jednego dnia mogącego stanowić tysiąc lat lub pośród tysiąca lat mogących stać się jednym dniem. Zakorzeniony w wieczności, której trzon powszednieje upadkiem zrywanych przez wiatr liści. Zdradzany śladami bieli apokaliptycznej przepowiedni, w trzeszczących pojękiwaniach łamanych gałęzi, w rozdartym woalu unoszącego się na wietrze sukna.


Czy można dostrzec anioła w tle burzliwego mirażu?

Podążyć za nim, czy szukać przed nim schronienia?


.

2011-03-03

Czy wiesz jak to jest...

.

Czy wiesz jak to jest, gdy nie czuję się kochaną?

Gdy najbliższy mi niegdyś człowiek, którego wybrałam, mija mnie obojętnie i unika patrzenia prosto w oczy? Czy wiesz, czym jest krępująca cisza, której nikt nie chce przerwać? Wiesz czym są rzucane od niechcenia, zdawkowe słowa, które odbijają się rykoszetem od pustych ścian?

Wiesz czym jest brak dotyku, czułości i zwyczajnego przytulenia; jak bardzo boli każda mijająca chwila nocy, gdy obejmuje cię tylko mrok?

Czy potrafisz zrozumieć, czym jest zstępująca na ciebie choroba? Nieoczekiwana, wyznaczająca inny bieg życia i pozostałego czasu? Czy potrafisz zrozumieć, czym jest nić życia, której można się trzymać wbrew wszystkiemu i czym jest nadzieja, którą z moich ust może odczytać tylko Bóg?

Czy potrafiłbyś przewidzieć najbliższe dni? Odkryć to, co nieodkrywalne dla moich najbliższych? Użyć jakiejś magicznej różdżki, by rozpromienić moje życie, nadać mu choćby kilku barw; czegoś, czego mogłabym się uczepić, nawet wbrew mnie samej i wszystkim tym normom, którymi kierowałam się przez całe moje dotychczasowe życie... Zapewnij mnie, że oczy znowu będą widzieć a uszy znowu słyszeć, że znowu będę mogła śmiać się do łez...

Czy wiesz, czym jest bezsilność, wobec której czuję się taka krucha? Czym jest zamykanie ust i tłamszenie w sobie najgłębszych lęków?

Czy potrafiłbyś sprawić, że znowu dostrzegę w życiu jakiś sens? Dotknąć mnie, obudzić z martwego snu, niechęci i najgłębszego ze smutków?


Czy w całej swojej mądrości potrafiłbyś uleczyć mnie słowem?


.