2011-10-11

2011

.











Jest taki moment ciszy, między zgiełkiem przemijającego roku a zgiełkiem roku nadchodzącego, w którym zatrzymują się myśli. Trwa to zaledwie ułamek sekundy, ale pozostawia ślad; gdyby przyjrzeć się źrenicom, to tę chwilę można by porównać do ostrego snopu światła, który sprawił, że czerń oka stała się mniejsza od łebka szpilki.

Jest taki moment w życiu, między zgiełkiem jednego życia a wzniosłą melodią drugiego, w którym zatrzymują się myśli. Trwa to dziesięciokroć dłużej niż dwanaście uderzeń oznajmiającego północ zegara. Gdyby wstrząsnąć butelką szampana, jest to czas wydobycia się z niej wszystkich spienionych bąbelków i alkoholu, który mógłby pulsować w tętnicach.

To czas przejścia. Czas, w którym mija się dom.
Gdy zatrzaskuje się drzwi i nie spogląda w jaśniejące ciepłem okna.
To czas odejścia od marzeń i wyruszenia w długą drogę.

To czas zakorzeniania się słów, których nie zapomni się równie szybko jak noworocznych życzeń...


.